To za ile? Czyli ile jest warta praca lektora?

Follow my blog with Bloglovin

Ten temat nie należy do najprostszych. Ogólnie w tym kraju mówienie o pieniądzach nie należy ani  do najłatwiejszych ani najprzyjemniejszych tematów. Wielu ludzi decyduje się na zajęcia z korepetytorem, ponieważ wychodzi z założenia, że to lepsze rozwiązanie aniżeli chodzenie do szkoły językowej. Zajęcia indywidualne w domu mogą być w porównywalnej cenie jak zajęcia grupowe w szkołach językowych, więc są przekonani, że jest to dla nich lepsze rozwiązanie i dodatkowo oszczędność czasu. No w sumie racja. Ale już pisałam na temat korepetytorów i wspierania szarej strefy. Zachęcam, kto nie czytał przeskoczyć do artykułu „Jak wybrać dobrego korepetytora„. Moim zdaniem wybór korepetytora to faktycznie dobre rozwiązanie, ale pozostaje się nam zastanowić, którego wziąć i za ile?

Ponieważ jestem zarówno właścicielem szkoły językowej jak i korepetytorem chciałabym przedstawić z mojego punktu widzenia, co dla ucznia jest najlepsze, i z jakim wynagrodzeniem za pracę lektora powinien się liczyć.

Prowadzenie szkoły językowej i współpraca z kilkoma lektorami to ciężki kawałek chleba. Jeżeli jesteśmy właścicielami lokalu, w którym odbywają się zajęcia językowe to jesteśmy naprawdę w dobrej sytuacji. Odchodzą nam między innymi koszty najmu, które są ogromne. Pozostaje, więc nam kadra i podatki, nasz kochany ZUSik już nie ten preferencyjny, koszty stałe jak: księgowa, sekretarka, rachunki za telefon, prąd i gaz oraz koszty związane z promocja, reklamą i materiałami dydaktycznymi. Jakieś dziesiątki tysięcy złotych. Ludziom się wydaje, że wszystko kosztuje złotówkę. Dobry lektor nie pracuje za mniej niż 40 złotych za godzinę. Mówię serio. Nie utrzymasz już dobrego lektora w szkole za mniejsze pieniądze. 10 euro to godziwe wynagrodzenie za pracę, jaką wykonuje lektor na zleceniu. Więc teraz pomyśl, że do wynagrodzenia dochodzi koszt związany z utrzymaniem lokalu i wszystko inne koszta to jakieś 24 złote, które należy doliczyć do każdej godziny, więc w sumie koszt utrzymania pracownika jak i miejsca pracy to 64 złote za godzinę. Czy rozumiesz  teraz dlaczego szkoły oferują zajęcia indywidualne za minimum 70 złotych za godzinę? Jeśli jest to 60 złotych znaczy, że głownie haruje właściciel szkoły. Wiem coś na ten temat.

eb0f4acb9b1ef6-540-210-0-521-2294-894

Teraz zastanówmy się nad godziwym wynagrodzeniem korepetytora/lektora.  Załóżmy, że znaleźliśmy naprawdę dobrego, rzetelnego i profesjonalnego korepetytora. I teraz wyszczególnię co składa się na jego wynagrodzenie, i z jakimi kosztami taki korepetytor musi się liczyć. Pierwsze najważniejsze czas, na który składa się: dojazd, przygotowanie materiałów (dobry lektor zawsze jest przygotowany i nie przychodzi z torebką bez asa w rękawie, czyli poświęca jakieś 30 minut na każdego ucznia, aby przygotować spersonalizowane materiały, czas lekcji, kontakt z uczniem mailowy, facebookowy czy telefoniczny, kserokopie i czas poświęcony na monitoring postępów. Ceny wahają się między 40-60 złotych za 45-60 minut pracy lektora. Ta stawka jest okay jeśli lektor wykonuje powyższe zadania. Jeśli się nie przykłada do swojej pracy i nie zasypuje ucznia dobrze skomponowany materiałem nie jest wart ani złotówki oraz ani jednej minuty Twojego czasu. Musisz też zrozumieć, że stawka obowiązuje jedynie od października do czerwca. Niestety większość uczniów zawiesza naukę na okres letni. A lektor też człowiek i jeść musi. Rachunki zapłacić musi. Jeżeli ktoś jest oddany temu co robi, nie odwala fuchy – tak więc to jest jego sposób na życia i w wakacje nie jedzie do pracy do Niemiec. Też ma rodzinę, dom i nie jest nauczycielem w szkole, który w wakacje otrzymuje regularną pensję. Szlag mnie trafia, gdy ludzie odwołują zajęcia, ponieważ im coś wyskoczyło i nie planują spotkać się w innym terminie by zapłacić lektorowi jego wynagrodzenia godzinowego. Dla lektora znaczy to, że nie kupi sobie czegoś bo budżet domowy tego nie uniesie. Czasami są to straty rzędu kilkuset złotych miesięcznie. Stąd też wielu dobrych lektorów, którzy szanują siebie i swój zawód chce nawet 80 złotych za godzinę.

Wydaję mi się, że najrozsądniej jest być korepetytorem, który prowadzi własną działalność. Lecz nie zakłada szkoły i nie wiąże się umową najmu. Może ewentualnie prowadzić zajęcia w domu i ograniczyć koszty dojazdu jeśli pozwalają mu na to warunki domowe.  Jego głównym narzędziem reklamowym jest marketing szeptany. Może blog, fanpage lub strona internetowa. W stosunku do Państwa jest fair, ponieważ odprowadza podatek i płaci składki. Podpisuje umowę z uczniem i ustala odgórnie, jaka jest cena, jakie zasady obowiązują w przypadku odwołania zajęć i jaka jest forma płatności. Uczeń oczekuje od nauczyciela najwyższej jakości, dlatego tego samego możemy oczekiwać ze strony Ucznia. Prawo działa we dwie strony!

No nie było tak źle. Chciałam podzielić się z Wami moimi przemyśleniami. Jeśli jesteście nauczycielami, którzy sobie dorabiają czy to w szkole czy prywatnie róbcie swoją pracę dobrze i podzielcie się swoimi opiniami „za ile opłaca Wam się robić”. Jeśli jesteś Uczniem, mam nadzieję, że ten artykuł naświetlił sprawę, ile jest warta nasza praca, i że też jesteśmy ludźmi, i że niektórzy traktują tą pracę jako swoje główne źródło dochodu. Świadczymy usługi i mamy wolny rynek, więc zawsze możesz wybrać to co najlepsze dla Ciebie. Zajęcia grupowe, zajęcia indywidualne w domu czy w szkole językowej. Cena gra ogromną rolę, ale pamiętaj dobrze zainwestowane pieniądze zawsze się pomnażają!

Reklamy

Jak wybrać dobrego korepetytora?

Follow my blog with Bloglovin

Tym razem coś dla uczniów. Pewnie jeśli czytasz ten artykuł znaczy,  że zastanawiałeś się nad korepetycjami, może zapisaniem się do szkoły językowej albo skorzystaniem z jakiejkolwiek   pomocy w zakresie nauki języków obcych. Chciałabym podzielić się z Tobą kilkoma radami jak wybrać najlepszego lektora, który odpowiednio zadba o Twoją edukację i oczywiście ile to kosztuje.

Należy rozdzielić uczniów na trzy grupy, Ci którzy zaczynają przygodę z językiem, Ci którzy potrzebują pomocy, bo sobie najzwyczajniej nie radzą w szkole i leci dwója za dwóją, i tych którzy się orientują lub nudzą na lekcjach z języka obcego, i chcieli by coś więcej.

Zacznijmy od pierwszej grupy. Uczniowie, którzy dopiero zaczynają się uczyć języka. To najbardziej wymagająca grupa i powinni wiedzieć, że od tego pierwszego nauczyciela zależy ich sukces. Jak już pisałam uważam tak samo jak niegdyś Platon  „najważniejszy w działaniu jest początek”. Warto skorzystać z usług renomowanej szkoły, lub lektora, który w takiej szkole pracuje lub jest jej właścicielem. Osoby, które wychodzą z założenia, że jakiś student na początek jest dobry, są w dużym błędzie. Nie warto przyoszczędzić na swojej edukacji. I nie piszę tak, bo mi kazali lub artykuł jest sponsorowany. To mój blog firmowy owszem, ale jestem lektorem, właścicielem kilku szkół i niejednego lektora rekrutowałam do swojego zespołu.  Wiem co piszę. Doświadczony nauczyciel i lektor, który skomponuje indywidualnie materiał dostosowany do tempa nauki, możliwości i czynnika motywacyjnego jest w stanie skutecznie, trwale nauczyć i rozbudzić pasję do nauki języka.

Druga grupa to leniuchy, anty-lingwiści i pechowcy, czyli osoby, które chcą, a nie mogą, albo nie chcą a muszą. Ale to zawiłe. Jeśli masz w szkole problemy myślę, że korepetytor to dobre rozwiązanie, ale bardzo ważne jest by sprawdzić jego kompetencje i znajomość języka. Jasne wiem, skąd masz wiedzieć czy on/ona umie język skoro sam/sama go nie znasz. Jeśli chcesz tanio i chcesz tylko nadgonić materiał po prostu sprawdź indeks studenciaka. Jeśli ma z praktycznej nauki języka db i bdb warto brać. Jeśli noga mu się podwinęła i jest słaby i ślizga się z roku na następny, to tak jak zakupić sobie sikacza-winiacza do niedzielnego obiadu. Myślę, że warto wtedy albo poczekać na promocję i kupić coś dobrego, albo zainwestować te kilka miesięcy i wziąć droższego, ale dobrego korepetytora. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że każdy musi zdobyć doświadczenie i młode pokolenie też powinno mieć szansę na rozpoczęcie pracy zawodowej, jednak mogę Was zapewnić, że powinny to robić szkoły językowe, a nie Wy. Dlaczego za Wasze pieniądze chcecie testować ich metody dydaktyczne na sobie, co gorsze na swoich dzieciach. (Wielka prośba do rodziców). To głupie. Jako właściciel szkoły przyjmuję bardzo często studentów do pracy, ponieważ zgadzam się, że młodym ludziom należy dać szansę. Ale w szkołach poddawani są testom i przechodzą proces rekrutacyjny. To dość żmudna praca i dodam, że na 100 korepetytorów 1 nadaje się może do pracy. Naprawdę chcecie testować? Są dwa rozwiązania, albo sprawdzasz indeks studenta, albo idziesz do szkoły językowej i oczekujesz najwyższej jakości.

I trzecie grupa bystrzaków, która oczekuje od lektora wysokiej kultury osobistej, znajomości języka na poziomie Native Speaker’a i doświadczenia. No powiem nie lada wyzwanie. Takich lektorów sami możecie przetestować i pamiętajcie, że płacicie, więc możecie wymagać. Jeśli coś nie pasuje proponuję zerwać więzi. Nie ma litości! No i skoro chcecie wymagać to też dajcie zarobić.  Za mniej niż 50 złoty za godzinę dobrego lektora nie znajdziecie.  Dobry lektor się ceni i wymaga, również od siebie. Przygotowanie zajęć i prowadzenie lekcji nie zamyka się w tych 60 minutach. Często dochodzi do tego dojazd, poszukiwanie materiałów, oprawa materiału, a następnie sprawdzenie pracy domowej. Zajęcia to 100% języka. Tutaj nie ma sentymentów. Jeśli dwoje się takich spotka wróżę sukces.

Mam nadzieję, że pomogłam. Wniosek jest jeden. Inwestuj dobrze pieniądze i swój czas, a żaden język nie będzie problemem.

 

Znajdź 5 różnic między nauczycielem, a lektorem

Follow my blog with Bloglovin

Zgodnie z obietnicą wyjaśniam skąd u mnie rozgraniczenie na zawód nauczyciela i lektora. Uważam, że jestem w stanie znaleźć pięć różnić, jakie dzielą te dwa zawody.

  1. Podstawową różnicą jest dla mnie fakt, że praca lektora i nauczyciela szkoły publicznej różnią się od siebie w zakresie pracy wychowawczej. Głównym zadaniem lektora jest przekazywanie wiedzy (żywy język), natomiast nauczyciel szkoły publicznej musi koncentrować się na funkcji wychowawczej, która ma służyć poprawie zachowania uczniów, umożliwiając tym samym realizację  podstawy programowej. Prościej i dosadniej mówiąc. Nauczyciel musi pracować z taką klasą jaką dostanie, a lektor może dokonać zmian i dopasować uczestników kursu, tak aby cała grupa skorzystała na uczestnictwie jak najwięcej.  Dobro kursanta jest na pierwszym miejscu. Rok nauki ma być efektywny i ponieważ spotkania odbywają się głównie w godzinach popołudniowych, musi ten czas być przyjemny dla każdej ze stron. W końcu kursant płaci za to by było dobrze. Lektorzy nie muszą skupiać się na wychowywaniu dzieci czy młodzieży, lecz ich jedynym zadaniem jest przekazać jak najwięcej wiadomości i posługiwać się żywym językiem.
  2. Drugą bardzo widoczną różnicą jest przygotowanie merytoryczne lektora i nauczyciela. Nauczyciel pracuje często z jedną grupą ludzi tego samego przedziału wiekowego, przez wiele lat. To powoduje, że ich percepcja na nowy materiał jest dość ograniczona. Grozi im nawet uwstecznienie. Masa pracy biurowo-papierkowej uniemożliwia nauczycielom samorozwój. Szkolnictwo jednak przyzwyczaja do lenistwa i ciężko jest się zmotywować do działania, gdy mamy perspektywę  zagwarantowanej przyszłości i pewnej posady. Lektor to osoba, która pracuje na kontrakcie. Jeżeli okaże się, że jest za słaba nie utrzyma stanowiska i nie przedłużą z nim umowy. Często musi inwestować swój czas i swoje ciężko zarobione pieniądze w szkolenia, konferencje i  materiały dydaktyczne. Pracuje z różnymi grupami wiekowymi, o bardzo zróżnicowanym poziomie językowym, co jest dla niego wyzwaniem. Dobry lektor to taki, który nie boi się pracować z żadną grupą.
  3. Trzecia różnica to dyspozycyjność. To bardzo wyróżnia lektora od nauczyciela. Zacznę od przykładów związanych z zawodem lektora. Oprócz przygotowania zajęć (każdych indywidualnie, dostosowanych do potrzeb grupy czy Klienta Indywidualnego) do obowiązków lektora należy ich przeprowadzenie, a następnie monitoring postępów i kontrola nad ewaluacją procesu uczenia się klienta, po nieprzerwany kontakt telefoniczny i mailowy. Lektorzy muszą być bardzo elastyczni i powinni zarządzać idealnie swoim czasem. Uczniowie bardzo lubią burzyć szyki, a przy akcji „grypa” tydzień jest wywrócony do góry nogami. Lektor wie, że odwołana godzina to brak gotówki, dlatego tak ważne jest elastyczne podejście do klienta. Jak wygląda to w szkołach publicznych. Uczeń przychodzi na przerwie do nauczyciela w godzinach pracy nigdy nie po. No chyba, ze weźmie ucznia „na korki”.  Nauczyciele krzyczą, że ich praca to nie tylko 22 godziny w murach szkoły, lecz potem długie wieczorne godziny przy biurku w domu. No cóż. Dawno znikł system pracy 40 godzin w tygodniu, więc nie rozumiem skąd te złości. Zarobek w stosunku to przepracowanych godzin w roku kalendarzowym uważam, jako lektor, za dość sprawiedliwy.
  4. Czwarta różnica, wynikająca po części z trzeciej, to zaangażowanie. Lektor jest bardziej zaangażowany w swoją pracę i sukces ucznia. Na pewno są nauczyciele, którzy angażują się  i uczniowie tych nauczycieli nie potrzebują zajęć dodatkowych, jednak jest ich mało. Wiadomo zbyt liczne klasy, nudne podręczniki narzucone przez MEN czy dzieci i młodzież z różnych środowisk, uniemożliwiają satysfakcjonującą pracę  w sali wykładowej. Lektorzy mają tutaj większe pole do popisu. Od stopnia zaangażowania lektora można oceniać jego pracę i czy współpraca z taki lektorem będzie owocna. Scrivenera Carl Rogers twierdził, że dobrego nauczyciela charakteryzują trzy cechy: okazywanie szacunku wobec ucznia, empatia i autentyczność. Jako lektor dopowiem: zaangażowanie. Dzięki tym właściwościom lektor jest w stanie stworzyć warunki sprzyjające uczeniu się.
  5. I piąta różnica, która nasuwa mi się na myśl to: Moja praca to moje życie. Kocham poniedziałki!

7-zyciowych-lekcji-od-alberta-einstPragnę dodać jeszcze raz, i wierzę w to, że jest gro nauczycieli, którzy tak samo jak ja, oddali całego siebie swoim uczniom i mimo licznych klas, burych sal i słabych materiałów potrafią rozbudzić ogień w uczniach i zarazić ich pasją do nauki języków. Bycie mentorem to coś więcej niż zawód – to powołanie!

 

„Najważniejszy w każdym działaniu jest początek” Platon

Follow my blog with Bloglovin

W końcu udało mi się zebrać myśli i materiał do napisania kolejnego artykułu dla Was lektorów i nauczycieli (dlaczego rozgraniczam między lektorów, a nauczycieli rozpiszę się w kolejnym artykule). Mawia się, że nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz. Otóż nie! Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Popieram myśl Platona, że nie ważne co robisz, musisz od samego początku robić to dobrze. Nauka języków to bardziej złożony proces i chciałabym w tym artykule skupić się właśnie na tym.

Grafik-1-DeutschMyślę, że najlepszym przykładem będą właśnie pierwsze zajęcia języka niemieckiego w szkole. C
hoć oczywiście zacząć możemy w każdym wieku. Już na wstępie nauczyciel wydaje się jakiś oschły, niedostępny, jakby to ująć nieszczęśliwy. „Guten Morgen – bleibt ruhig und niemandem passiert etwas Böses” hahahahahaha. Ale tak serio. Po prostu na pierwszej lekcji wysyłamy komunikat dla uczniów, że niemiecki jest nieciekawy. Żadnej zabawy zapoznawczej tylko lekcja organizacyjna, na której dowiadujemy się, że porządek musi być i najlepiej cicho siedzieć, robić zadania i nie zadawać zbędnych pytań. Pamiętajmy, że uczniowie wchodząc do sali wykładowej języka niemieckiego mają wyrobione zdanie na temat nauczyciela i samych lekcji. Tym samym jeszcze trudniej jest przebić się przez mur niechęci do nauki języka niemieckiego. A Germanista przecież na studiach na zajęciach metodycznych nie miał okazji poznać gier i zabaw, jakie można realizować na zajęciach w grupach ok. 15 osób. Nie ma też pojęcia (czasem chęci), gdzie szukać materiałów, które mogłyby przeobrazić lekcje organizacyjną w ciekawe i aktywne pierwsze zajęcia językowe.  (Już wkrótce zacznę ładować przykładowe lekcje do pobrania, które mam nadzieję będą źródłem inspiracji).

Przykład z życia wzięty. Zastanów się jak dziecko zachowuje się jak ma 4-7 lat i jaką aktywnością do nauki wykazuje się 10 lat później. Mam dwójkę małych dzieci 2 i 4 lata. Ciągle zadają pytania. Córka sama do mnie przychodzi i prosi mnie by ją pouczyć angielskiego, albo policzyć po niemiecku. Ogląda koreańskie bajki na youtube czy hiszpańską świnkę Peppa.  Nie trzeba zachęcać żadną nagrodą czy szantażować, że jak nauczy się 6 słów to pójdzie na spacer. Lecz co się dzieję, gdy dziecko przekroczy mury szkoły? Nauczyciele już dość dosadnie dadzą do zrozumienia, że zadawanie pytań jest dość męczące i to co nauczyciel powie to święte. SERIO?? Dzieci bardzo szybko tracą zainteresowanie, zarówno przedmiotem, jak i chodzeniem do szkoły. Oczywiście nie uważam, że każdy nauczyciel czy lektor językowy daje ciała, ponieważ biorę skądś inspiracje i są ludzie, którzy robią swoją działkę dobrze. Jednak z ciężkim sercem muszę przyznać, że to jak szukanie igły w stogu siana. Na ten temat też mogłaby sporo napisać, ale może innym razem. Wracamy do początku/sedna sprawy.

Czyli mamy ochoczego, ciekawego siedmiolatka i znudzonego i leniwego 17-latka. I teraz pytanie czyja jest to wina? Rodzica? Dziecka? Warunków pracy? Materiałów? Podstawy programowej? Twoja? Szkoła nie jest od wychowywania, ale jestem przekonana, że jest odpowiedzialna za edukację. A niestety na tym szczeblu często nie ma czym się pochwalić. Uczniowie, którzy odnoszą sukcesy, często zawdzięczają ten fakt swoim rodzicom i ich pieniądzom, jakie inwestują w prywatne zajęcia. Czasami nie pieniądze są tak ważne, jak czas, który poświęcają rodzice wożąc lub zaprowadzając dzieci na zajęcia dodatkowe. Stąd moje przekonanie, że najważniejszy jest początek, i muszą zdać sobie z tego sprawę zarówno nauczyciele jak i rodzice. Nauczyciele pokazują salę wykładową, rozszerzają horyzonty i zgłębiają wiedzę na temat języka i kultury. Każdy rocznik powinien wnosić coś nowego. Sala wykładowa powinna być dostosowana do wieku i spełniać normy europejskie. Ewaluować. Należy stworzyć atmosfera, która zachęci uczniów do wymiany zdania i zadawania pytań. Nauczyciel musi być za każdym razem przygotowany, a rodzic bardziej zaangażowany w ćwiczenie materiału realizowany na zajęciach. I naprawdę nie oznacza to, że jeden z rodziców musi być w domu i zrezygnować z pracy zawodowej. Absolutnie! Teraz jest moda na pracę z domu, więc dużo zależy od umiejętności planowania. Wychowanie dzieci nie jest łatwym zadaniem, tak samo jak uczenie dzieci i pokazywanie im czegoś nowego. To czasochłonna i bardzo absorbująca praca. Ale jak chcemy zebrać owoc bez pielęgnacji roślinki? Jeżeli w jednym roku nie zadbasz o podłoże niestety roślina nie wyda owocu, dlatego nigdy nie można zaprzestać i odpuścić uznając, że już jakoś będzie. Jeśli tak postąpimy roślina zdziczeje i owoc już będzie nie ten. Ostatecznie nie nauczymy się języka i nie odniesiemy zwycięstwa, lecz porażkę.

Reasumując. To jak przekażemy uczniom wiedzę i ile czasu poświęcimy na jej obróbkę, aby była bardziej przystępna, będzie skutkować, jak szybko i czy chętnie będzie zgłębiana przez naszych uczniów. Mam nadzieję, że artykuł uświadomi nauczycieli i lektorów, że od Waszych zajęć zależy czy uczniowie pokochają niemiecki czy tez nie. Warto też uświadomić rodziców w tej materii, ponieważ jeśli dzieci pokochają niemiecki to rodzice też zmienią zdanie na temat germanistów i języka niemieckiego. Powodzenia!

Język wroga trzeba znać

Dzisiaj chciałabym rozpisać się na temat skąd nienawiść do nauki języka niemieckiego i obalić tezę, iż język wroga trzeba znać. Jeśli wejdziemy na pierwsze lepsze forum, na którym uczniowie dzielą się opinią: Po co w ogóle uczyć się deutscha? Pierwsze co czytamy to pytania retoryczne typu: A historii się uczysz? Co masz z historii na semestr? Widzę, że ktoś wagarował na lekcjach historii. Ludu, ludu, mój ludu!!!! Dajcie w końcu spokój!

Nie jestem bystrzakiem z historii i może dlatego nigdy nie zagłębiałam się w jej szczegóły, choć po przeczytaniu „Medialionów” Nałkowskiej wiedziałam, że żadnej więcej książki nie ruszę z tej epoki.  To mnie zniechęciło dość skutecznie, ale do czytania, nie nauki języka. Zgadzam się, że Niemcy dość brutalnie potraktowali inne narody. Ruscy byli jeszcze gorsi, ale naprawdę to  nie może być argument przemawiający za tym, by nie uczyć się niemieckiego. Przecież to tylko i wyłącznie czyste Twoje lenistwo. Podziwiam poliglotów. Ileż oni musza mieć zaparcia, samodyscypliny i jak kreatywnie muszą myśleć by władać trzema, pięcioma czy siedmioma językami. Nieważne czy jest to chiński, niemiecki, angielski czy włoski nauka języka to wyzwanie. Język to coś więcej niż słowa. To środek do komunikacji. Dzięki temu, że go posiądziemy możemy wymieniać się poglądami czy też poznawać nowych ludzi.

Żyjemy w świecie, który bardzo szybko idzie na przód. Nic nie stoi, więc pytam dlaczego Twój mózg i sposób myślenie nie rozwija się, tylko powtarza idiotyzmy osób, które są przeciętne i w życiu tak na dobrą sprawę nic nie osiągnęły. Jeśli się mylę i masz jakieś przykłady, proszę napisz w komentarzu.  Chce coś jednak jeszcze doprecyzować. Nie uważam, że osoby, które nie mówią w języku niemieckim to ludzie ograniczeni. Nie wszyscy muszą władać niemieckim czy rosyjskim. Mogą przecież mówić znakomicie w języku angielskim, włoskim czy hiszpańskim. Chodzi mi o bezmyślne powtarzanie tezy, że niemiecki jest beznadziejny, że źle brzmi, że jest trudny, że jest dziwny i że w ogóle bezsensu. Niemiecki to coś więcej.

Kiedy zaczynasz rozumieć, próbujesz powiedzieć pierwsze zdania albo rozwijasz dotychczasowe umiejętności radość z tego jest nie do opisania. Nauka jakiegokolwiek języka jest bardzo trudna. W przypadku języka niemieckiego mam wrażenie, że bardzo utrudnia nam jego naukę przekonanie, że jest on tak skomplikowany i brzydki w wymowie. No, a co powiesz na słowa w naszych rodzimym języku: ponaddwustudziewięćdziesięciodziewięciokilometrowy maraton? I co Ty na to? Ciekawe jak Niemiec albo Chińczyk skomentowałby naukę języka polskiego. 

Uważam, że ten post powinien być skierowany zarówno do uczniów jak i nauczycieli. Starsi mają pierwszeństwo, tak więc odniosę się na początek do nauczycieli. Od Was zależy czy dzieci pokochają ten język. Młodzież 13 letnia niestety zdążyła wyrobić sobie już zdanie na temat tego języka dzięki kolegom, rodzicom i byłym korepetytorom, dlatego Wasze zadanie jest trudne. Od pierwszej lekcji zależy czy rozkochacie swoich Uczniów w lekcjach języka niemieckiego. Czasami przypisywany jest Wam ten zaszczyt wcześniej i błagam na wszystkie świętości nie podejmujcie się nauczania jeśli czujecie, że uczenie dzieci nie jest Waszą najmocniejszą stroną. Pisałam na początku już, że do tego potrzeba powołania. Nie utrudniajcie pracy innym nauczycielom, którzy potem przejmują pałeczkę i chcą robić swoją robotę dobrze. Jestem przekonana, że głównym powodem nienawiści do niemieckiego są nauczyciele. A teraz Ty drogi Uczniu. Nie bądź osioł! Ale nie chodzi mi o poziom inteligencji ale o bycie upartym i odpornym na wiedzę. Nauka niemieckiego naprawdę może być przyjemnością. Otwórz umysł na coś nowego i daj swojemu nauczycielowi szansę pokazania niemieckiego z innej strony. Miej wyrozumiałość i szukaj takiego nauczyciela, który pomoże Ci zrozumieć skąd biorą się rodzajniki, czym różni się Dativ od Akkucativ’a i przybliży zwyczaje i tradycje krajów niemieckojęzycznych. Sam jesteś odpowiedzialny za poziom swojej wiedzy, a jeśli jakiś nauczyciel wzbudzi Twoje podejrzenie, że robi to nie umiejętnie, a Ty naprawdę chcesz się go nauczyć, poszukaj w okolicy kogoś, kto ma do tego smykałkę. Nigdy się nie poddawaj! Trzymam za Was kciuki. Jesteście dla siebie Partnerami w tym przedsięwzięciu.

Dlaczego niemieckie słowa muszą być takie długie?

Najczęściej słyszę od swoich Słuchaczy, że niemiecki jest trudny, a słówka takie  długie i ciężkie do wypowiedzenia, że właściwie szkoda czasu na ich naukę. A potem jeszcze to pytanie: Jak szybko mogę nauczyć się słownictwa?

Powiem Wam, że niemiecki naprawdę da się lubić. Uważacie że słowa jak : usatysfakcjonowany, wyindywidualizowany, bezpardonowość czy eskalacja to proste słowa do wypowiedzenia lub napisania. Oczywiście że nie. Mam wrażenie, że uczniów ogarnęła sofofobia. (Strach przed uczeniem się). A dokładniej mówiąc Germanofobia. Dość powszechna fobia wśród ludzi, którzy stają przed wyzwaniem nauczenia się języka niemieckiego

shutterstock_2709223881

Mam kilka sposobów jak uczyć się niemieckich słówek. Ale na wstępie błagam przestańcie szukać wymówek tylko do roboty!!

Kartei Methode

Jestem nauczycielem starej daty i wierzę w tradycyjne metody nauki słownictwa. Jestem zdania, że nowe technologie również są bardzo pomocne, ale czasem warto zaufać starym metodom. Moja pierwsza propozycja to karteczki ze słówkami. Ta metoda jest dość czasochłonna jednak bardzo efektywna. Zależy od Ciebie ile czasu możesz przeznaczyć na ich przygotowanie i naukę. Tworzenie samych karteczek jest dość czasochłonne, więc może warto zainwestować w Niemiecki w Karteczkach.  Gotowy produkt i od razu możesz zacząć. Opanowanie słowa to tylko 20 proc. sukcesu. Kolejne 30 to zrozumienie ich w kontekście, np. w ćwiczeniu, czy tekście. Dlatego postaram się uczyć słówek w zdaniu. A najważniejsze 50 procent prowadzące do pełnego efektu to aktywne wykorzystanie, czyli stosowanie go w piśmie i mowie. dlatego warto pogadać z lektorem czy nauczycielem. Otwórz usta i ćwicz. Nie przesadzaj z ich ilością. Gotowy produkt to 1000 słówek proponuje podzielić je na 65 stosików. Mówię poważnie. Ale pomyśl, że przy założeniu, że codziennie nauczysz się 16 słów po 65 dniach będziesz umiał ich ok 1000. Wspaniały wynik nieprawdaż.

Audiovisualle Methode

A teraz coś dla tych, którzy wolą nowe technologie. Możliwość oglądania, słuchania i czytania w oryginale jest nie do przecenienia. Oglądaj codziennie jeden filmik na youtube ok 10 minut, pooglądaj poczytaj wiadmości na portalu „Deutsche Welle” albo posłuchaj TEDx auf Deutsch. Najważniejsze – oglądaj i ucz się od Niemców. Wymowa 95% nauczycieli jest szkaradna. Przykre ale prawdziwe, może dlatego własnie nie lubisz niemieckiego, ponieważ nie podoba Ci się jak brzmi.  Gwarantuje Ci, że niemiecki brzmi dobrze, a Niemcy potrafią być naprawdę śmieszni. Polecam stand up  Carolin Kebekus.

Appiwelt ( Mein Begriff)

Coś dla uzależnionych od swojego telefonu i nieprzerwanego dostępu do internetu. Jest masę aplikacji dostępnych na androida czy iphona które do jakiegoś momentu są bezpłatne. Polecam Duolingo. Naprawdę można złapać bakcyla. Oprócz tego polecam inwestycję w siebie np zakup fiszek ponieważ przy okazji otrzymujemy kod do ściągnięcia słówek w formie mp3. Można słuchać w aucie, na spacerze, na siłowni, gdzie tylko chcesz.  Ciekawym rozwiązaniem są również programy do nauki języka np: Niemiecki – ucz sie języka, dostępna w google play.  Świat aplikacji jest naprawdę ogromny i jestem pewna, że każdy znajdzie dla siebie coś godnego uwagi.

Poświęć dziennie godzinę na naukę niemieckiego ( właściwie obojętnie, którego języka chce się nauczyć).  Godzina dziennie tyle potrzebujesz. 20 minut nauką słówek za pomocą fiszek, 10 minut lekcji na youtube, 15 minut czytania ciekawych artykułów np na dw.de i 15 minut zabawy z aplikacją do nauki niemieckiego. Te 60 minut nauki języka zaowocuje już niebawem. Zacznij od dziś, a gwarantuję, że za rok osiągniesz poziom komunikatywny.

Nauczyciel niemieckiego dlaczego tak znienawidzony

Niestety nauczyciele z języka niemieckiego nie są obdarowywani sympatią swoich uczniów. Dlaczego tylu germanistów nie potrafi zainteresować uczniów nauką języka niemieckiego? Czy wynika to ze złego przygotowania merytorycznego? Czy może warunki lokalowe nie pozwalają na przeprowadzenie ciekawych zajęć? A może po prostu angielski jest ma taką moc, że spycha naukę języka niemieckiego na boczny tor? Przychodzi mi jeszcze jeden argument, chyba najczęściej przywoływany jest przez germanistów, „Nie ma ciekawych materiałów językowych do przeprowadzenia kreatywnych zajęć”

Powiem tak „złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy.”

W nauczaniu nie chodzi jedynie o realizowanie podstawy programowej, lub jeśli ktoś nie jest związany z nauczaniem w szkołach publicznych tak jak ja, programu w podręcznikach kursowych.  To coś więcej. To powołanie, z którym nie wszyscy się rodzą. Die Berufung spielt die wichtigste Rolle.  Można też powołanie w sobie rozbudzić, choć jestem skłonna uwierzyć, że z tym się człowiek po prostu rodzi.

Zadaniem pierwszego artykuły jest uświadomienie nauczycieli z języka niemieckiego, że bycie lektorem językowym to ciężka praca. Stworzenie i przeprowadzenie ciekawych zajęć to coś więcej niż „zrobienie tematu”. Mam nadzieję, że znajdziecie tu inspirację i ciekawe pomysły na tworzenie swoich materiałów. Zamierzam również na blogu zamieszczać przykładowe zajęcia, jakie przeprowadziłam dla moich uczniów. Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu.

Doświadczenie i moi uczniowie nauczyli mnie bardzo ważnej rzeczy, mianowicie: bycie nauczycielem języka niemieckiego to wyzwanie. Przyjmujesz je?

dms

Witam Was!

Nauczanie IMG_92822 — kopiabyło zawsze moją pasją podobnie jak nauka języków. W tym miejscu chciałabym podzielić się z Wami moimi zamiłowaniami oraz moją wiedzą związaną z nauczaniem języka niemieckiego. Mam nadzieję, że w jakimś stopniu, chociaż w tym minimalnym, udowodnię, że nauka języka niemieckiego może być przyjemna.

Dodam, iż opanowanie języka niemieckiego to wielkie wyzwanie i tym, którym się udało należą się gromkie brawa. Zapraszam do strefy ucznia i lektora, gdzie piszę dla Was nowinki związane z nauczaniem i uczeniem się języka niemieckiego oraz do pobrania moich gotowych lekcji, które uważam za „dostępne” i ciekawe. Poznaj mnie i mój biznes. Zapraszam! Magdalena