Endlich Urlaub czyli jak najlepiej spędzić wakacje

W tym tygodniu kończymy rok szkolny i pewnie każdy myślami jest już nad morzem, w górach, w lasach czy na wyspach. Przed podjęciem decyzji o założeniu szkoły językowej borykałam się z myślami, czy może nie otworzyć biura turystycznego. W tym celu uzyskałam licencję pilota turystyki i spróbowałam swoich sił jako przewodnik dla Amerykanów w dolinie Renu. To doświadczenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że moją pasją są języki,  podróże i kontakt z ludźmi. Jak już pisałam koniec szkoły już jutro, a ja martwię się o wiedzę jaką pewnie zamierzacie zamrozić na okres dwóch miesięcy i w związku z tym, uważam za stosowne napisanie kilku rad co zrobić aby nie zapomnieć wszystkiego co wałkowaliście przed 9 miesięcy.

Ograniczę się do trzech rad, przecież są wakacje!

Rada 1 Reisen macht klug – podróże kształcą

Wakacje to czas podróży, przygód i relaksu. Nie nadaremno się mówi, że podróże kształcą, lecz należy dopowiedzieć: o ile ktoś uczyć się chce. Zakładam, że uczysz się niemieckiego i dlatego dla osób, które jedynie mogą liczyć na 26 dni urlopu w ciągu roku dobrą alternatywą będzie zastosowanie języka w praktyce. Niemcy to piękny kraj, może w tym roku pozwiedzasz te zakątki. Jeśli uznasz, że Niemcy nie są wystarczająco atrakcyjne i wybierzesz np. wyjazd do Grecji, Hiszpanii lub Gruzji spróbuj swoich sił i jeśli znajdziesz kogoś kto mówi po niemiecku ciągnij za język jak najwięcej. Ludzie na urlopie są bardzo otwarci i bardzo chcą rozmawiać, a poza granicami swojego kraju chwalą go jak mało kto. Miej uszy otwarte i korzystaj z wszystkiego co dają Ci podróże. Naciesz oczy i sprawdź swoją wiedzę w praktyce.

Dla tych którzy maja trochę więcej czasu i mogą pozwolić sobie na dłuższe wakacje proponuję wyjazd na dłużej. W Ameryce jest taki zwyczaj, że wielu absolwentów szkoły zanim pójdzie na studia robi sobie rok przerwy. Oczywiście nie nakłaniam do tak długich podróży choć mój kolega ze studiów tak właśnie zrobił. Co prawda dopiero po studiach no ale. Brawo! Polecam zajrzeć na bloga Pawła EatShareTravel. Wyjazdy, kursy wakacyjne (może o tym przy innej okazji) i różnego rodzaju przygody to najlepszy sposób na utrzymanie języka na tym samym o ile nie wyższym poziomie.

Rada 2 Arbeit schändet nicht – żadna praca nie hańbi

Dokładnie. Oczywiście dla osób, które pracują nie ma opcji aby wyjechać na dwa miesiące za granice i pracować np. przy zbiorze owoców. Natürlich. Zacznę od osób, które mają taką możliwość np. studenci, uczniowie klas licealnych czy osoby prowadzące swoją działalność. Nic lepiej nie uczy jak praca w innym kraju. Jeszcze przed studiami jechałam do Niemiec jako opiekunka do osób starszych i zarobiłam pieniądze na studia w Niemczech. Praca nie była trudna fizycznie ale psychicznie na pewno. Ponieważ musiałam być 24 godziny z podopieczną miałam wystarczająco dużo czasu aby czytać prasę niemiecka, książki, oglądać telewizje. Myślę, że wiele osób nie jest w stanie sobie wyobrazić kilku dni bez internetu. Ja pracując nie miałam dostępu do internetu w ogóle.  Ba i nie był mi potrzebny. Rozmawiałam z Amelią i jej synem. Przesympatyczna rodzina. To była dobra praca i nauczyła mnie pokory. Myślę, że Paweł miał podobne doświadczenia w Argentynie. Nawiązuje do jego bloga ponownie. Jesteśmy starymi znajomymi po fachu i miło jest w sumie wykorzystać jego doświadczenia w tym wpisie. Jeśli chodzi o osoby, którym przysługuje jedynie 26 dni urlopu. Moja propozycja to kurs językowy. Jest to inwestycja. Oczywiście nie otrzymasz wynagrodzenia za odbyty kurs, choć oczywiście możesz siebie wynagrodzić urlopem za odbytą pracę jaką jest nauka języka. Gdyby jednak nie było środków na zapłacenie za kurs językowy jest też możliwość zarejestrowania się na portalach, gdzie jest masę ludzi z różnych krajów, którzy chętnie wymieniliby się język za język. Np. www.conversationexchange.com To też praca, ponieważ poświęcasz swój czas po pracy lub weekendy na poznawanie nowych ludzi, i oczywiście szlifowanie języka obcego.

Rada 3 Allzuviel ist ungesund – co za dużo to nie zdrowo

Myślę, że każdy ze mną się zgodzi, że co za dużo to nie zdrowo. Jeśli masz ochotę na urlop i potrzebujesz odpoczynku to tak zrób. Nic na siłę, pamiętaj tylko, że język musi być żywy, więc z tym wolnym nie przesadzaj. Maksymalnie 30 dni na tyle pozwalam moim Uczniom. Skoro tyle urlopu maja Niemcy, to czemu nam by nie miało się należeć?

20032015-1

Reklamy

Angielski vs. Niemiecki

Dylemat wielu maturzystów ale też osób, które dopiero chcą zacząć naukę języka obcego. Odwieczne pytanie, który język lepiej wybrać: niemiecki czy angielski? Wielokrotnie słyszałam od moich uczniów, że lepiej uczyć się jednego języka, ale porządnie. Na przykład argumentują swój wybór: „Zdecyduję się jednak na angielski, ponieważ w tym języku będę w stanie porozumiewać się z każdym na tej planecie.” A jeszcze inni wybiorą niemiecki: „…, ponieważ najprawdopodobniej za kilka lat wyprowadzę się z rodziną.”  Jest jeszcze jedna grupa osób, która już wcześniej uczyła się  zarówno języka niemieckiego jak i angielskiego, i postanowili kontynuować naukę jednego z nich ze względów zawodowych czy też prywatnych. Jeszcze inni zastanawiają się, który język wybrać dla swoich pociech i tutaj bardzo często wygrywa angielski. Ale czy słusznie?

keep-calm-und-deutsch-lernen-8

 

Władam zarówno językiem niemieckim jak i angielskim, i uważam, że różnica pomiędzy nauką języka angielskiego, a niemieckiego polega na tym, że jak człowiek zaczyna się uczyć tych języków to wydaje się, że angielski jest prostszy. Codziennie bombardowani jesteśmy anglicyzmami. Sale! Must have! Coffee to go! Check it! Run! Wydaje nam się, że jesteśmy bardziej osłuchani, i że ten język wpada w ucho. W angielskim od początku jest mniej reguł, mnie zasad gramatycznych, i wystarczy pamiętać, że najpierw osoba, potem czasownik i reszta. Słowa nie przekraczają czasem 3 liter! Natomiast język niemiecki kojarzony jest z gramatyką i milionem zasad. Lecz to nieprawda! Pisałam już o tym, że niemiecki może być uczony w ten sam sposób jak angielski. Bardzo przystępnie, bez zbędnej gramatyki, metodami bezpośrednimi. Warto jednak zastanowić się jak wygląda nauka tych języków na wyższym poziomie, ponieważ wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Nagle okazuje się, że angielski nie jest taki prosty, jeśli chcemy posługiwać się naprawdę „dobrym” angielskim, a zupełnie inaczej wygląda sprawa z niemieckim, o ile przyłożyliśmy się do niemieckiego od samiuśkiego początku. Tak Grundkenntnisse in Deutsch to podstawa!

Po tym jakże obszernym wstępie chciałabym w dalszej części skupić się na dwóch sprawach, mianowicie, jaki wybór będzie najlepszy dla dziecka, a jaki dla osoby dorosłej. Wiek ma swoje prawa. Niestety.

Mózg dzieci to taka spora gąbka. Naprawdę spora! Wchłania ogromne pokłady wiedzy. Do 10 roku życia kształtują się struny głosowe i dziecko uczy się tyle, ile człowiek przez resztę życia. Uważam też, że powinniśmy wprowadzać języki obce dzieciom od drugiego roku życia. Nie ważne czy z zamiarem wyjazdu, czy pozostania w kraju czy dla zabawy. Dla osób, które są np. poza granicami Polski, lub borykają się jak pomóc w pielęgnowaniu dwujęzyczności swoich dzieci znalazłam świetny artykuł. Jest w nim mowa o tym, że rodzice, którzy władają językiem obcym dość dobrze (B2-C1) powinni mówić do swoich pociech w tym języku. Wymaga to dyscypliny, cierpliwości i sumienności, ale powiedźcie sami, czego nie zrobimy dla tych naszych szkrabów. Polecam po prostu kliknij i przelinkuj! Myślę, że na tym etapie nie warto zawracać sobie głowy, co jest dla naszych dzieci lepsze. Trzeba im to dać! Gwarantuję, nie ważne ile języków zaczynają się uczyć, nie będzie się im „mieszać”. Zawdzięczam mojej Babcia i Dziadkowi mój talent do języków. Babcia mówiła do mnie po niemiecku, oglądałam niemieckie bajki i zawierałam przyjaźnie z niemieckimi dziećmi. Dziadek natomiast opowiadał mi o Anglii i wypowiadał angielskie słowa z przepięknym akcentem, a Rodzice nigdy nie oszczędzali na mojej edukacji językowej. To my dorośli jesteśmy odpowiedzialni za edukację naszych dzieci, dlatego pozwolę sobie zaproponować, aby przygodę z językami obcymi zaczynały dzieci od niemieckiego ewentualnie równocześnie z drugim językiem np. angielskim.

Ważne jest abyśmy sami byli przykładem dla naszych dzieci, dlatego też powinniśmy włożyć wszelkich starań aby władać jednym z dwóch, a najlepiej dwoma językami płynnie. I teraz w ostatniej części tego wpisu chciałabym zaproponować jakieś rozwiązanie. Uczę już od wielu lat i chyba mam na to sposób. Nauka języków obcych to sprawa bardzo indywidualna. Moja teoria jest taka. Jeśli zaczynasz dopiero naukę (nie uczyłeś/aś się nigdy wcześniej ani niemieckiego ani angielskiego) zacznij od niemieckiego. Zasady i reguły gramatyczne są bardzo przystępne i nigdy nie ma sytuacji, że nauczyciel Ci powie” „bo tak jest”. Wszystko jesteś w stanie zrozumieć, wystarczy aby lektor dostosował tempo pracy do czasu, jaki potrzebuje uczeń na przyswojenie materiału. Np. student szybciej nauczy się języka niż 50-latek. Mam jeszcze jedno porównanie, które może Ci pomóc w podjęciu decyzji, którego języka chcesz nauczyć się najpierw. Nauka niemieckiego jest jak bieganie dla przyjemności – pierwsze 2 kilometry ociężale, właściwie masz ochotę wrócić do domu i więcej nie biegać lecz każdy kolejny kilometr staje się łatwiejszy. Potem już nie będziesz liczyć kilometrów. A wysiłek, który będziesz czuł/a sprawi, że będziesz bardzo z siebie dumny/a. Angielski natomiast to jak podnoszenie ciężarów. Na początku dźwigasz 5, 10 i 15 kg. I idzie całkiem całkiem, ale żeby zbudować i wyrzeźbić sylwetkę cały czas musisz dokładać ciężaru by rozrywać mięsień i budować nowe włókna białkowe. Tak samo jak uczysz się angielskiego ciągle będziesz dokładać słownictwa i zasad gramatycznych, które będą niczym w porównaniu do a cat drinks  & a dog runs. Zastanów się! Dla wytrwałych czyli uczących się dwóch języków jednocześnie proponuję lekturę „Język niemiecki kluczem do języka angielskiego. Język angielski kluczem do języka niemieckiego”  I szczerze polecam te ostatnie rozwiązanie bo nauka języków to sposób na życie! Wybierz to co sprawia Ci przyjemność i nie poddawaj się!

5 trików, które pomogą nauczyć się niemieckiego w rok

Follow my blog with Bloglovin

Wiele osób zastanawia się czy w ogóle kiedykolwiek nauczą się języka niemieckiego. Skąd bierze się u nich tak silne przekonanie, że ten język jest tak trudny. Tym wpisem pragnę rozbudzić w Uczniach zainteresowanie przedmiotem i udowodnić, że jest możliwe nauczenie się języka w rok w stopniu komunikatywnym nie wyjeżdżając z kraju.

To jak dieta cud. Mam dla Was magiczną piątkę, dzięki której nauka języka niemieckiego będzie nie tylko efektywna, ale i przyjemna. Naprawdę! Całkiem poważnie, uczenie się deutscha może być relaksujące. Najpierw w skrócie, takie żelazne zasady, których musisz przestrzegać razem z Lektorem:

  1. Mówimy tylko po niemiecku!
  2. Używam aplikacji i programów do nauki języka niemieckiego w domu!
  3. Lektor informuje mnie o progresie i założonych celach, jakie wspólnie osiągniemy na przestrzeni kolejnego miesiąca nauki.
  4. Składam obietnicę, że po pół roku będę rozumiał/a co mówi do mnie Lektor.
  5. Zaskakujemy siebie nawzajem na każdej lekcji.

A teraz trochę więcej na ten temat. Mówimy tylko po niemiecku zarówno Lektor jak i Ty mój drogi Uczniu. Oczywiście na początku to Lektor będzie nadawał jak katarynka, a dla Ciebie będzie to jak źle nastawione radio, ale z czasem nie będzie już szumów tylko usłyszysz muzykę. Wiem, że na początku może to być irytujące jak Lektor naparza tylko po niemiecku, a Tobie wydaje się, że jest to jeden zlepek słów. Wierzę jednak, że uczenie się języków jak dziecko uczy się języka ojczystego to najlepsza metoda. Najpierw słowa i kalambury, potem zdania składające się z dwóch wyrazów, potem zdanie proste, a w kolejnym etapie zdania współrzędnie złożone. Jak masz się nauczyć języka skoro go nie słyszysz? To jest bardzo ważne! Wielu mogłoby zachodzić w głowę czy nie warto wtedy zainwestować i mieć zajęcia z Native Speaker’em? Podpowiem, że czemu nie, ale raz w tygodniu Native w zupełności wystarczy. W pozostałe dni zdecydowanie Polak z bardzo dobrą znajomością języka, a co ważne aby miał język w gębie. Native to nie jest najlepsze rozwiązanie, ale o tym napiszę przy innej okazji.  I tak wracając dwie linijki w górę….zgadza się minimum dwa razy w tygodniu powinny odbywać się zajęcia. Najlepiej byłoby 3-4 ale wiadomo, że to spory koszt.

Druga żelazna zasada to imersja czyli zanurzenie się w języku. Niemiecki to nie tylko Akkusativ i Dativ czy czasownik haben albo sein. Niemiecki podobnie jak język angielski służy nam przede wszystkim do komunikacji. Gdy pytam zainteresowanych Kursantów moimi usługami, na czym im najbardziej zależy, odpowiadają, że na porozumiewaniu się w języku niemieckim, i że gramatyka nie jest dla nich ważna. Jak myślisz? Czy da się ugryźć niemiecki tak, aby nie zamęczyć ucznia rodzajnikami i deklinacją? A i owszem! Element gramatyczny powinien być tylko dodatkiem. Oczywiście w pierwszej kolejności należy przystępnie wyjaśnić Uczniowi o co chodzi, a następnie pozwolić im powalczyć w domu. W dzisiejszych czasach i w dobie internetu nie istnieje pojęcie „nie da się”. Wiele aplikacji, moja ulubiona Duolingo, to jakby nieodłączny element pracy domowej, którą muszą moi Kursanci robić minimum 10 minut dziennie. Jeśli zakładamy, że w rok będziemy mówić po niemiecku to oczywiste jest, że codziennie będziesz uczyć się niemieckiego. To jasne jak słonce i proste jak budowa cepa.

Kolejny aspekt to planowanie nauki. Lektor musi informować Ucznia o progresie, ponieważ wspólnie zakładacie cele, które chcecie osiągnąć na przestrzeni np. miesiąca nauki. Lektor powinien monitorować postępy i mieć dostosowany materiał do tempa pracy Ucznia i jego możliwości. To jak udział w maratonie. Masz do pokonania naprawdę długi dystans (nauczyć się niemieckiego w rok w stopniu komunikatywnym) dlatego warto rozplanować swój bieg i tempo pracy. Jeśli wystartujesz za szybko możesz nie dobiec do mety. Jeśli za wolno może to trwać całe wieki. Jeśli nieumiejętnie doznasz kontuzji i nie ukończysz biegu wcale. Uczeń to zawodnik a Lektor to trener.

Zaufanie jest bardzo ważne. Jako Lektor zawsze składam obietnice moim Uczniom, że po pół roku będę rozumieli, co do nich mówię. Podejmując się wyzwania tj. nauki niemieckiego przez rok składam przyrzeczenie, że będę do dyspozycji Ucznia i będę jego motywacją i mentorem. W zamian oczekuję natomiast pełnego zaangażowania i wykonywania moich poleceń. Nie ma czegoś takiego jak „nieprzygotowanie”. Jestem ja i przygotowałam się do zajęć dlatego oczekuję, że Uczeń zrobi to samo. Tak samo Ty Uczniu powinieneś oczekiwać od Lektora pełnego zaangażowania. Rok współpracy to bardzo długi czas i zmiana lektora co miesiąc nic nie da. Dlatego zanim zdecydujesz się na wspólną naukę poproś o próbną 20 minutową lekcję. Jeśli poczujesz chemię to pewnie zadziała ta współpraca. Najważniejsze, aby nie składać obietnic bez pokrycia, i po miesiącu nie zmieniać warunków współpracy.

I tu przechodzimy już do ostatniej zasady, która gwarantuje nam, że w przeciągu roku uda się osiągnąć wspólny cel. Zaskakujemy siebie nawzajem na każdej lekcji. To bardzo ważny punkt. Dotyczy zarówno Ucznia jak i Lektora. Lektor zaskakuje Ucznia kreatywnością, różnorodnością materiałów i wiedzą, a Uczeń zaangażowaniem, postępami w nauce i pozytywnym nastawieniem do wspólnych spotkań. Wspólnie spędzony czas powinien być efektywny i przyjemny, ponieważ czasu nikt nam nie zwróci. Inwestuj go, jak i pieniądze, dobrze!

To jak dasz radę? Kto podejmie się wyzwania? A może ktoś już nauczył się niemieckiego w krótszym czasie i chce podzielić się swoimi doświadczeniami? Czekam na Wasze komentarze.

za-rok-moc2

Czego Jasiu się nie nauczy Jan nie będzie umiał

Follow my blog with Bloglovin

Podam dziesięć powodów jak i dlaczego warto uczyć maluchy języka obcego (niemieckiego):

Dzieci, które rozpoczynają przygodę z językiem obcym do szóstego roku życia nie tylko biegle będą się nim posługiwały, ale równocześnie zwiększą swój potencjał intelektualny. W tym okresie powstaje najwięcej połączeń neuronowych, a im więcej jest połączeń neuronowych, tym bardziej chłonny staje się mózg i tym łatwiej przyjmuje nowa wiedzę. Wczesna nauka języka stymuluje część mózgu odpowiedzialną za rozwój pamięci wzrokowej i słuchowej oraz logicznego myślenia.

Badania naukowe dowodzą, iż u dzieci nauka języków uaktywnia prawą półkulę. Z wiekiem lewa półkula staje się coraz ważniejsza w tym procesie języka zaczynamy uczyć się tak jak matematyki. Prawa półkula uczy się języka poprzez melodię języka, dotyk, emocje i doświadczenia.

Wychowujesz tolerancyjnego obywatel całego świata. Światopogląd dziecka jest szerszy niż u dzieci jednojęzycznych, które często wierzą, że ich język i zwyczaje są jedynymi na świecie, bądź tymi, które są najważniejsze.

Małe dziecko przyswaja język obcy, dziecko nie zdaje sobie sprawy z tego że się uczy, dla niego to zabawa i po odpowiednio długim czasie słuchania, rozumienia, poznawania melodyki języka i słów w nim wypowiedzianym, po prostu zaczyna się nim posługiwać najpierw przez pojedyncze słowa wreszcie tworząc pierwsze wyrażenia.

Dziecko poznaje piosenki i gry w obcym języku, a dzięki rymowankom i nowo poznanym słowom buduje świadomość swego ciała oraz otaczającego świata.

Dziecko ma czas na luźne poznawanie języka, gry i zabawy. Materiał zaproponowany małym dzieciom nie narzuca zbyt dużego tempa, przeładowania treści, nie jest sprawdzany jakimkolwiek egzaminem, więc eliminuje wszelką nerwowość czy stres.

Małe dziecko stosuje swoje własne strategie poznawania i uczenia się za pomocą, których nauczył się języka ojczystego, może używać ich do przyswojenia języka angielskiego, a z czasem każdego kolejnego języka obcego.

W przypadku nauczania małych dzieci najlepiej zastosować metodę imersji- zanurzenia w języku. Mówimy do dziecka w języku obcym, bawimy się posługując się nim, śpiewamy i gramy. Każda minuta zajęć powinna być przeznaczona na mówienie w języku obcym.

Dzieci wielojęzyczne są bardziej kreatywne i mają wyższe poczucie własnej wartości.

Na dłuższą metę wielojęzyczne maluchy w przyszłość mają lepsze wyniki uniwersyteckie i lepszą drogę do osiągnięcia sukcesów zawodowych.

To chyba tyle, albo aż tyle! Dlatego twierdzę, że nauczanie małych dzieci to największe i najtrudniejsze wyzwanie. Powodzenia!